Szybkie randki

Idea szybkich randek, tzw. speed dating, powstała, rzecz jasna, w USA, gdzie ludzie trochę inaczej podchodzą do siebie nawzajem. Bywa, że mają większy dystans do własnych słabości (choć jeśli wziąć pud uwagę popularność różnych procesów o dyskryminację, mówienie, że Amerykanie mają do siebie dystans, wypadałoby wziąć w spory cudzysłów).

Są z reguły bardziej otwarci i nie przejmują się nadmiernie negatywnymi opiniami. Same pozytywy? W dużej mierze, aczkolwiek nie do końca. Tak czy inaczej „szybkie randki” to wynalazek amerykański. Polega na tym, że w jednej sali gromadzi się jednocześnie kilkanaście (kilkadziesiąt?) osób, które – w ustalonej kolejności – poznają się ze sobą. Mają jednak na to zaledwie kilka minut, a potem następuje zmiana. Po każdym z tego typu „spotkań” obie strony notują, czy są zainteresowane bliższym poznaniem „przeciwnika”. Jeśli tak, po zakończeniu całej serii randek mają możliwość wymienić się numerami telefonu. Jeśli chęć wyraziła tylko jedna strona bądź żadna, o randce należy jak najszybciej zapomnieć. Prosto i bezboleśnie. I choć również w Ameryce zdarzały się różne, skrajne niekiedy reakcje, to jakoś trudno wyobrazić sobie podobne szybkie ranki w Polsce. Nie obeszłoby się zapewne bez długich i skomplikowanych wyjaśnień „dlaczego ja chciałam, a ty nie”, poważnych dramatów i krwawych bez mała rozstań. Nie znaczy to jednak, że nikt nie próbuje. Co jakiś czas pojawiają się kolejne oferty – wystosowywane nie tylko przez właścicieli klubów „samotnych serc”, ale też kawiarni czy innych lokali, próbujących w ten sposób przyciągnąć nieco większe grupy klientów. Pomysłowość nie ma tutaj granic, bo niektóre firmy propozycje mają naprawdę ciekawe – chociażby szybkie randki objazdowe, czyli kilkanaście osób spotykających się w kilkunastometrowej limuzynie. Dlaczego nie? Są zresztą też i inne odmiany speed dating – chociażby szybkie randki dla starszych. Złośliwi stwierdziliby, że w tym wypadku zamiast kilku minut na poznanie drugiej osoby potrzebne byłoby kilka godzin, a nawet dni, niemniej jednak „seniorzy” na tego typu spotkaniach radzą sobie zaskakująco dobrze. Czyżby życiowe doświadczenie kolejny raz mogło zaprocentować?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *